Myśli niepozbierane

26 stycznia 2010

Cytat na dziś

Jesteśmy tym, co powtarzamy. Doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem

Arystoteles

25 stycznia 2010

sukces

Nie wiem, co jest kluczem do sukcesu, ale kluczem do klęski jest chcieć zadowolić wszystkich.


Bill Cosby

17 stycznia 2010

Ciasto francuskie ze szpinakiem

Ciasto francuskie ze szpinakiem
Składniki:

ciasto francuskie

mrożony (albo świeży) szpinak

filety z kurczaka

gorgonzola

2-3 cebule

2-3 ząbki czosnku

kilka plastrów żółtego sera

jajko

przyprawy

papryka

groszek z puszki

kukurydza z puszki

Czytaj dalej...

09 stycznia 2010

Ziemniaczana zapiekanka

Składniki:

1 kg ziemniaków

2-3 piersi z kurczaka

2-3 cebule

1,5 papryki

pieczarki

marchewka

czerwona fasola

kukurydza w puszce

groszek konserwowy

przyprawy

sos czosnkowy (może być z torebki)

ser żółty

Czytaj dalej...

02 stycznia 2010

Nowy Rok

Powoli dochodzę do siebie po zakończonym roku. Nie, nie mam po-sylwestrowego kaca. ;) Jakoś ciężko skończył się ten rok 2009. Mam problemy z otrząśnięciem się po świątecznej wizycie w domu. No, ale nie o tym miałam pisać.

Bo jak wiadomo, kiedy kończy się rok, a zaczyna nowy, jakoś tak się zbiera na refleksję na temat tego co się stało w przeciągu ostatnich 12 miesięcy.

Czytaj dalej...

16 grudnia 2009

Byzneswoman

Wczoraj dołączyłam do grona polskich przedsiębiorców. Rozpoczynam codzienną potyczkę z formalnościami, podatkami i ZUSem. Życzcie mi powodzenia :)
10 grudnia 2009

statystyki...?

Przeglądam sobie właśnie statystyki tegoż to bloga. Dziękuję Wam wszystkim za odwiedziny :)
Zainteresowała mnie najbardziej statystyka pola wyszukiwania:
Pierwsze 1 z ogólnej liczby 1 szukanych ciągów znaków
# | Wywołania | Wyszukiwany ciąg znaków
1 | 3 | 100.00% twarz osoby przytrzymujesz pod wodą
Hmmm... przepis na morderstwo?
09 grudnia 2009

Serif Digital Scrapbook Artist

Pod tym enigmatycznym tytułem kryje się nazwa całkiem fajnego programu.

Ostatnio, przy okazji tworzenia kartki świątecznej dla klientów naszej firmy, miałam okazję się nim pobawić.

Najogólniej, można by powiedzieć, ze to kolejny program do tworzenia grafiki. Tyle, że dedykowany głownie pasjonatom scrabookingu .

Czytaj dalej...

20 listopada 2009

zabaw w gotowanie ciąg dalszy

makaron z brokułami i kurczakiem

Uwielbiam brokuły :) Oto przepis jaki wypróbowaliśmy ostatnio:

Składniki:

2 filety z kurczaka,
brokuły,
pomidorki koktajlowe,
mały kubek śmietany (12 lub 18%),
czosnek,
cebula (opcjonalnie)
ulubiony makaron ;)

Czytaj dalej...

15 listopada 2009

Z imprezowych perełek

Kasia: Puśćcie coś, co nas integruje

Gosia: Kaczuchy!

;)
13 listopada 2009

Laptop samobójca..

Wstałam zrobić sobie herbatę. Jak zwykle, odłożyłam laptopa z kolan (wiem, nie powinno się tak go trzymać) na stojący przede mną stolik. Wydawało się, że stabilnie. Odeszłam może na 2 kroki, gdy usłyszałam jakiś hałas za sobą. Odwracam się a tu mój laptop leży rozłożony na podłodze. Skoczył (a raczej stoczył się najwyraźniej po kablu od zasilacza, a dokładniej to po okrągłym zgrubieniu przy zasilaczu) i się rozpłaszczył. Serce stanęło mi w gardle. "Ciekawe czy działa?"- pomyślałam. No działa, ufff.

I co z tego że działa jak przez ekran przebiega czerwona linia a w paru miejscach pojawiły się czarne plamki?

Chyba tym sposobem mój lapek postanowił mi zakomunikować, że już czas się rozstać. Teraz muszę kupić sobie nowego. Tylko ciekawe... za co?

01 listopada 2009

kawa na dziś:)

Ze szczyptą chilli i cynamonu :D
26 października 2009

Mała ankieta

Po czym poznajesz, że jesteś dobry w swojej pracy?

a) Zaczynasz zarabiać więcej kasy.

b) Szefowie Cię chwalą.

c) Twoi współpracownicy zaczynają kopać pod Tobą dołki.

24 października 2009

cytat

Największym szczęściem jest zaprzestanie dążenia do jego osiągnięcia.
Orhan Pamuk
21 października 2009

Akcja- rekrutacja

Jak już pisałam wcześniej, mam okazję stworzyć własny zespół. Urządziłyśmy więc z moją menedżerką akcję rekrutacyjną. Na zamieszczone ogłoszenie odpowiedziało ok 30 osób (jak dotąd). Przekopuję się więc przez te maile i na zmianę klnę i turlam się po podłodze ze śmiechu. Tylko 3 osoby przysłały CV formie możliwej do zaakceptowania. Co do reszty...

Czytaj dalej...

18 października 2009

Lasagne ze szpinakiem

Z góry przepraszam za brak zdjęcia, ale zbyt szybko zniknęła ;) Składniki (na całkiem spore naczynie żaroodporne):

3 piersi z kurczaka,

1 duża papryka,

2 duże lub 3 średnie cebule (najlepiej czerwone),

2 ząbki czosnku,

mrożony szpinak (w liściach lub rozdrobniony),

sos serowy (może być do spaghetti lub zapiekanek)

ser feta

ser żółty

opcjonalnie sos pomidorowy (lub koncentrat pomidorowy doprawiony przyprawami i czosnkiem),

makaron do lasagne (najlepiej szpinakowy),

ulubione przyprawy,

oliwa

Zamarynować według uznania piersi z kurczaka pokrojone w kostkę lub paski.

Do garnka włożyć zamrożony szpinak (oczywiście po wyjęciu go z opakowania) i rozmrażać go na małym ogniu.

Na patelni zrumienić pokrojoną w kostkę cebulkę, na koniec dodać pokrojoną w kostkę paprykę i smażyć aż papryka zmięknie. Wrzucić do garnka ze szpinakiem.

Podsmażyć kurczaka i dodać go do szpinaku

.

Posiekać czosnek i również dodać go do szpinaku i kurczaka.

Rozpuścić sos serowy w mniejszej ilości wody niż na opakowaniu i dodać go do masy szpinakowej. Gotować na małym ogniu aż zgęstnieje.

Na koniec dodajemy pokrojoną w kostkę fetę i ulubione przyprawy- ja używam dużo chilli, żeby szpinak nie był mdły. Gotujemy jeszcze przez chwilkę, ale nie za długo, żeby feta nie zdążyła się za bardzo rozpuścić.

Na wysmarowany tłuszczem spód naczynia żaroodpornego wykładamy płaty makaronu do lasagne, warstwę masy szpinakowej, ewentualnie sos pomidorowy, posypujemy startym lub pokrojonym w plasterki serem, przykrywamy płatami makaronu.

W ten sposób tworzymy 2 lub 3 warstwy. Na ostatniej warstwie smarujemy makaron sosem pomidorowym i posypujemy grubą warstwą sera.

Naczynie żaroodporne z naszą lasagne wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok 30 minut, na ostatnie 10 minut zdejmując pokrywę, żeby ser się ładnie zrumienił.

Smacznego!

Wersja jest niewegetariańska, ale oczywiście można pominąć kurczaka i stanie się wegetariańską ;)
15 października 2009

A się pochwalę :D

W tym miesiącu mija rok odkąd pracuję w Viennie.

Nie mogę powiedzieć, że to stracony czas. Aczkolwiek mógłby być lepiej wykorzystany, gdybym od razu trafiła do zespołu w którym teraz jestem :D Wiele się nauczyłam, również o sobie

.

A teraz przyszedł czas zbierania plonów.

Nadchodzą wielkie zmiany w firmie i moja menedżerka powiedziała, że jeśli dalej będę sobie tak dobrze radzić i przyprowadzę jeszcze jedną osobę do pracy będzie mnie chciała awansować na stanowisko asystenta kierownika zespołu.

Więc jeśli szukacie pracy albo ktoś z Waszych znajomych jej szuka, dajcie znać :)

No ale nie do końca o tym chciałam napisać.

Skoro już dostałam taką propozycję pochwaliłam się mojej rodzince. I oczywiście ich reakcje mnie nie zawiodły. Zaczęli marudzić, że będę musiała założyć działalność gospodarczą, że to koszty, papierki itd. I że to nie ma sensu. I że nie dam rady.. Żebym zaczęła szukać sobie normalnej pracy...

Jak mnie irytuje takie podejście! Już nie mówię o samym braku wsparcia. Ale skoro od początku zakłada się, że coś się nie uda, to po co zaczynać? A może w ogóle bez sensu jest wstawać codziennie z łóżka?

W takich chwilach naprawdę się cieszę, że mieszkam tak daleko od nich...

22 września 2009

z JoeMonster.org

Dzisiaj ktoś wrzucił na "krótkiego dżołka" świętą prawdę:

Prace domowe - czynności, które wykonuje kobieta i których nikt nie zauważa, do chwili, gdy przestaje je robić.

21 września 2009

bleh

Weekend minął pod znakiem przeziębienia. Oczywiście, miło było mieć towarzysza niedoli, jednak nie rekompensuje to kompletnie tego jak marnie się czuję. Niestety, zamiast lepiej, czuje się coraz gorzej.

Z nosa cieknie katar, od kichania boli głowa i ogólnie nie mam siły na nic.

A jutro mam znowu jechać do Polic na spotkania z klientami... Może być ciężko ;/

17 września 2009

Chińskie ciasteczko :)

Gdyby nie wyjątki, zasady byłyby nie do zniesienia.
16 września 2009

:D

Odstresuj się...

Jeśli miałeś dzisiaj stresujący dzień, mam dla Ciebie technikę relaksacyjną, zalecaną we wszystkich najnowszych testach psychologicznych.

Najlepsze, że to działa.

1) Wyobraź sobie, że stoisz obok cichego strumienia, pośród skalistych zboczy.

2) Ptaszki miło i spokojnie śpiewają, leniwie unosząc się w górskim powietrzu.

3) Nikt nie wie o Twojej tajnej kryjówce.

4) Jesteś całkowicie chroniony przed ciągle pędzącym światem.

5) Kojące dźwięki małego wodospadu przepełniają Cię błogostanem.

6) Woda jest krystalicznie przejrzysta.

7) Wyraźnie widzisz twarz osoby, którą przytrzymujesz pod wodą.

Widzisz? Już się uśmiechasz.

Zródło: funiaste.net
04 września 2009

Zmiany

Tak sobie myślę, że teraz jestem na etapie zmian. Powoli przemeblowuję swoje życie tak, żeby było mi w nim wygodnie.

Wiecie jak to jest. Z daleka pewne rzeczy wydają się w porządku, ale jak im się bliżej przyjrzeć, zaczyna się dostrzegać rysy tu i ówdzie.

Ja taki etap miałam jakiś miesiąc temu. Żeby sobie poradzić z niepokojącym odczuciem, że coś jest nie tak pozbierałam swoje myśli i napisałam do siebie list. Pisałam w nim, o powodach, jakie mam, żeby czuć się szczęśliwa. Chyba bardziej przekonywałam siebie niż tak o tym myślałam.

Potem był chwilowy dół. Spowodowany paroma czynnikami, ale głównie pogorszeniem stanu mojego dziadka.

A potem nagle kompletnie wszystko się odmieniło. Nagle nie musiałam siebie przekonywać, że mam być szczęśliwa. Po prostu jestem.

Oczywiście jest to w znacznym stopniu zasługą pewnego Ktosia. Ale widzę też, zmieniło się moje nastawienie do paru spraw. Nabrałam dystansu dla tego, co mało ważne. Zaangażowałam się w to, co wartościowe.

I jest mi z tym bardzo dobrze :)

03 września 2009

Mieszkanie na poddaszu...

... ma swoje uroki. Np takie widoczki:

Chmurzyście #2
03 września 2009

Czas...

Hmmmm... Mam wrażenie, jakby minęło pół roku w ciągu ostatnich 2 tygodni. Czas przelatuje mi przez palce.

No cóż, szczęśliwi czasu nie liczą :D

25 sierpnia 2009

Procedura X

Ostatnio udało mi się wdrożyć w życie "Procedurę X" a.k.a "Mam wyjebane". Nie obchodzi mnie co myślą inni. W dupie mam, to czy oceniają wybory jakich dokonałam. I czy podoba się im sposób w jaki żyję.

Czas na odrobinę egoizmu. Wreszcie jestem szczęśliwa ;D
24 sierpnia 2009

Ważąc się na tę podróż, wkraczam w rzeczywistość odmienną i niepojętą, w której dotychczasowe kryteria logiczne i etyczne okazują się zupełnie nieprzydatne. Nie obce, sprzeczne czy wrogie, ale właśnie nieprzydatne. Ulatuje poczucie czasu, choć wydaje się, że czas wszędzie upływa jednakowo, znika wiara w żelazną konsekwencję wydarzeń, logiczną syntezę i geniusz istoty ludzkiej, który, jak sama mniema, pozwoli jej okiełznać naturę.
- Wojciech Jagielski
20 sierpnia 2009

Jestem mistrzem w komplikowaniu sobie życia. Jakbym nie potrafiła zrobić nic normalnie. Ale nie żałuję. :) Chyba polubię zachowywać się irracjonalnie ;p

17 sierpnia 2009

Zły dzień

"Nie odkładaj radości na później". Nigdy nie wiesz, kiedy będzie Ci dane znów ją poczuć.

Dziś jest zły dzień. Cała jestem w rozsypce po sobotnich wiadomościach od mamy. Nie mogę się pozbierać, mimo że bardzo się staram. No cóż, przynajmniej próbuję. Kiedyś pogrążyłabym się w cierpieniu. Teraz po prostu usiłuję zająć się tym, co muszę zrobić.

Oczywiście łatwiej jest kiedy pracuję. Albo mam przy sobie przyjazną duszę. Hmm... I tu mała refleksja- nagle się okazało, że mogę liczyć na kogoś niespodziewanego. Ci, na których chciałam liczyć może nie tyle zawiedli, co najwyraźniej mieli inne priorytety.

Udało mi się za to chwilę porozmawiać z dziadkiem. Był bardzo słaby i nie bardzo kontaktował po morfinie, ale cieszę się, że zebrał się w sobie żeby się chociaż odezwać.

Martwię się trochę o babcię. Jest załamana i słychać, że ledwo się trzyma. Chciałabym jej jakoś pomóc, ale to ciężkie do wykonania, jak się jest 700 km od niej.

16 sierpnia 2009

Hasło dnia wczorajszego ;p

Twój argument był bardzo przekonujący, ale pozwól, że skończę swoją myśl
:D
16 sierpnia 2009

hmmm...

Dziś mam wieczór, kiedy wypompowano ze mnie całą energię. Zadzwoniła do mnie moja mama, z wieściami, że z moim dziadkiem jest bardzo źle. I że należy się spodziewać najgorszego... A ja nawet nie mam jak pojechać, żeby się z nim pożegnać. Z jednej strony, to może lepiej, bo zapamiętam go takim, jakiego widziałam go ostatnio, czyli w całkiem niezłej formie. A z drugiej, chciałabym się z nim pożegnać. Nie będzie mi to jednak dane :(

Wszystko jest bez sensu.

14 sierpnia 2009

A tak...filozoficznie

Jest część ludzi (obojga płci), którzy obejrzeli sobie poniższy rysunek:

Jak zdobyć...

... I myślą, że to działa (i stosują to na swoich potencjalnych hmmm kimkolwiek). Otóż, moi drodzy, jeśli druga strona jest świadoma tej sztuczki, to to nie działa! Zapamiętajcie i wyciągnijcie wnioski.

Dlaczego to piszę? Bo mam po prostu dosyć. To tak oklepany trik, że już nawet nie bawi. Brutalnie rzecz ujmując- jeśli gość udaje, że ma mnie w rzyci, to ja również mam to w poważanu. Ostatnią rzeczą, jaką zrobię, to zabieganie o niego.

Mam dosyć facetów, którzy udają niedostępnych macho (or whatever)! Ludzie, przestańcie udawać, bądźcie sobą. To naprawdę nie boli.

13 sierpnia 2009

Potyczek z call center cd ;)

Miałam dzisiaj po raz kolejny rozmawiać z osobami z help desku naszego rodzimego rejestratora domen. I po raz kolejny poraził mnie ich brak profesjonalizmu. Nie mówię, że ja rozmawiając z klientami przez telefon nie popełniam błędów. Ale są pewne granice...

No ale może po kolei. Otrzymałam telefon od kolegi z pracy, że w/w rejestrator dzwonił do niego, bo jest problem z płatnością za cesję domeny. Jakoś mnie to specjalnie nie zdziwiło, bo to kolejny raz, kiedy ktoś nie zauważył adnotacji ile mamy płacić, uwzględniając nasz rabat. Oddzwoniłam więc do nich, żeby sprawę wyjaśnić.

Odebrał bardzo zdezorientowany pan. Chyba był zaskoczony, że musi rozmawiać z klientami w ogóle. Strasznie się jąkał. Przez 3 minuty (a licznik połączenia się nie zatrzymuje) pan szukał osoby, która rozmawiała z moim kolegą i wyjaśniał sytuację. A na koniec dowiedziałam się, że wszystko jest w porządku i żadnego problemu nie ma... Bez sensu ;/

12 sierpnia 2009

A miałam nie marudzić...

Chwilami to trudno zauważyć, ale ja naprawdę walczę ze swoim pesymizmem. Ostatnie parę tygodni przebiegłam na fali euforii wywołanej pierwszymi sukcesami w pracy. Ale teraz już mi to mija. Spadła mi skuteczność, włączył się ogólny leń, jestem przemęczona...

Najbardziej jednak dobija mnie chyba kryzys wiary w otaczających mnie ludzi. Na każdym kroku przynoszą mi zawód. Nic nie jest takie, jakim sobie to wyobrażałam. Widocznie mam za wysokie wymagania...

11 sierpnia 2009

;p

Moja współlokatorka zadała mi w niedzielę ciekawe pytanie:

"A nie myślałaś o tym, żeby umawiać się z nie-informatykami?"
09 sierpnia 2009

Tydzień świstaka

Ostatnio mam wrażenie że nadszedł dla mnie czas świstaka. Każdy tydzień wygląda prawie tak samo. Zmieniają się tylko drobne szczegóły. Od poniedziałku do piątku praca, w weekend impreza, niedzielny zgon, a wieczorem Kontrasty... Chyba już jestem tym wszystkim zmęczona.

09 sierpnia 2009

Pszczoła- bohaterka najmocniejszego tekstu dnia :D

Jak zdobyć...

"Ona, jak tylko poczuje jak ktoś ją dmucha, robi się agresywna"
07 sierpnia 2009

Idioci...

Idiotów...

07 sierpnia 2009

A tak..

Podobno dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane... Im lepiej chcę, tym większe piekło z tego mam. Strasznie_mi_z_tego_powodu_wszystko_jedno mode [on].

05 sierpnia 2009

Disappointment

Wniosek jest prosty- im mniej oczekujesz, tym mniej Cię coś/ ktoś zawiedzie. Będąc oderwanym od rzeczywistości można zrobić krzywdę- tylko i wyłącznie sobie.

05 sierpnia 2009

Priorytety a...

Jedną z cech ludzi inteligentnych i poukładanych jest umiejętność odpowiedniego ustalania priorytetów. Był czas, kiedy sobie to odpuściłam... Z różnych powodów ;) Każdy lubi się usprawiedliwiać. Ja nie mam zamiaru, bynajmniej w tej kwestii.

Teraz czas na zmiany. Teraz priorytetem jest dla mnie zamknąć zaległe sprawy, żeby móc ruszyć dalej. Udaje mi się jednak je w miarę (powtarzam w miarę) godzić z bieżącymi obowiązkami. Powoli więc wdrażam się w nowy porządek dnia. Gdyby jeszcze tylko mój organizm nie buntował się przed wcześniejszym wstawaniem...

04 sierpnia 2009

A tak..

Po czym poznać ze spędzasz zbyt dużo przed swoim komputerem:

1. Budzisz się o siódmej, zapisujesz swoje życie i zasypiasz z myślą, ze wstaniesz o dziesiątej aby kontynuować od zapisanej pozycji.

2. Kiedy naciśniesz niewłaściwy przycisk w windzie, próbujesz znaleźć przycisk "Anuluj" i kiedy nie możesz go znaleźć, jesteś zaskoczony złym interfejsem użytkownika

3. Pisząc list wstawiasz \n na końcu każdej linii.

4. Kiedy skaleczysz się podczas pisania programu, przed sięgnięciem po apteczkę najpierw kompilujesz swój program.

5. Próbujesz się rano zrestartować.

6. Czytając książkę naciskasz spację aby obrócić stronę.

7. Gdy zamykasz okno, twoje palce układają się automatycznie w pozycji gotowej do naciśnięcia ALT-F4.

8. Wypisujesz swoje czeki w heksie.

9. Mówiąc o okrągłych liczbach masz na myśli 0, 1, 2, 3, 8, 16, 32, 64, ...

10. Ostatnia myślą przed zapadnięciem w sen jest "Shutdown completed".

11. Przechodząc załamanie nerwowe dochodzisz do wniosku, ze twoja pamięć masowa jest zdefragmentowana.

12. Jadąc pociągiem zauważasz scrolling krajobrazu....

*

Ja bym dodała jeszcze jedno:

13. Kiedy nie rozpoznajesz znajomego na ulicy, stwierdzasz, że twój program rozpoznawania twarzy ma za starą wersję i musisz go zaktualizować;)

*Źródło: http://roflcopter.pl/1441

03 sierpnia 2009

Ot, głupia myśl

Zastanawialiście się kiedyś, ile osób zauważyłoby, gdybyście nagle zniknęli z powierzchni ziemi? Kto to by był? Rodzina? Współpracownicy? Ktoś jeszcze?

Co sprawia, że nagle nieobecność kogoś teoretycznie obcego sprawia, że koło nas robi się pusto?

Czy ktoś zauważyłby, że mnie nie ma? Kto by zatęsknił?

03 sierpnia 2009

Poniedziałek...

Ten tydzień zaczęłam z rozpędu. Czas wziąć się za siebie. Koniec z lenistwem. Koniec z bylejakością. Jestem po to, żeby odnieść sukces :D

Edit: dzisiaj posłużyłam jako przykład dla mojego zespołu, że da się nauczyć skutecznie dzwonić. Ciekawie to wyglądało. Niestety, obecność starszych (wiekiem i doświadczeniem) koleżanek z pracy speszyła mnie znacznie. Jednakże miło, że chciały się czegoś ode mnie nauczyć. Nie tylko komputerowego ;) Fajnie, że inspiruję je swoim zapałem.

Szkoda, że nie umówiłam na jutro dodatkowych spotkań. Jednakowoż, jutro mój debiut- pierwsze samodzielne spotkanie :D

02 sierpnia 2009

Krushynki dwie?

Ostatnio zauważam jak różnie jestem postrzegana przez otoczenie. Może to skrajne porównanie, ale mam wrażenie, jakby były mnie dwie. Ostatni piątek pokazał mi to dobitnie

Są salserzy, dla których jestem kobietą- partnerką do tańca. Kimś, kogo trzeba traktować z szacunkiem, ładnie obrócić itd. Przy nich się czuję kobieco. Ładnie. Nic dziwnego, że wyszłam w świetnym nastroju...

Oczywiście prawie całe wrażenie z poprzedniego zdarzenia popsuło wyjście z geekami do pubu. Tam chwilami miałam wrażenie, że jestem tylko żeńskim odpowiednikiem kumpla. Chyba za bardzo przyzwyczaiłam znajomych do tego, że nie ruszają mnie szowinistyczne teksty. Tym razem jak zwrócono się do mnie (i otaczających mnie znajomych) per 'chłopaki' zabolało. Może już zbyt dawno nie byłam na WE... ;-)

Miło by było jednak, gdyby moi kumple zauważali, że jestem kobietą... (taka żaluzja ;-p)

30 lipca 2009

Napis na murze

"It's nice to be important, but it's more important to be nice" Czyżby kroiło mi się nowe motto życiowe?

29 lipca 2009

Z mądrości...

Nie głaskało mnie życie po głowie

Nie pijałem ptasiego mleka

No i dobrze! No i na zdrowie

Tak wyrasta się na człowieka

28 lipca 2009

Wpis bez weny

Dzisiaj miałam ciężki dzień. Niby nic się nie wydarzyło takiego strasznego, ale przez większość czasu działałam na mega wkurwie...

Taki stan ma swoje zalety- świetnie poszła mi sesja telefoniczna. Nie dawałam się spławić, nic nie miałam do stracenia, było mi wszystko jedno.

Poza tym, okazało się, że oduczyłam się wyżywać na ludziach za moje frustracje. Na nikogo nie nawrzeszczałam, nie ofukałam, nie byłam opryskliwa. Ci, którzy wiedzą, jak potrafię wybuchnąć powinni docenić zmianę. ;-)

Najbardziej jednak podobało mi się zakończenie dnia z huśtawami w parku w tle :-D (dzięki jeszcze raz) :-D Miło czasem obudzić w sobie dziecko...

25 lipca 2009

Tuxikowo

Ponieważ wykonanie tuxów nie jest już tajemnicą dla pewnych osób, zamieszczam przepis.

Składniki na 25 sztuk:

15 dag okrągłych biszkoptów

2 łyżki rumu

15 dag wiórków kokosowych

8 dag cukru pudru

1 torebka waniliowego

15 dag masła

KREM:

10 dag masła

2 łyżki kakao

5 dag cukru pudru

2 łyżki rumu

DODATKI:

10 dag białej polewy czekoladowej

8 dag polewy z gorzkiej czekolady

5 dag migdałów

marcepan na dziobki (opcjonalnie)

25 okrągłych biszkoptów

Przygotować krem: miękkie masło utrzeć z cukrem pudrem i kakao na gładki krem. Ucierając dolewac po porcji rumu.

Biszkopty (15 dag) zetrzeć na tarce. Wiórki kokosowe zmielić w młynku do kawy, wsypać do biszkoptów (czynność jest niekonieczna moim zdaniem, ja wsypuje normalne wiórki). Dolać rum, dodać 2 rodzaje cukru oraz miękkie masło pokrojone w kosteczkę. Wszystko dokładnie wymieszać, następnie wyrobić masę. Podzielić ją na 25 porcji wielkości orzecha włoskiego. Z każdej utoczyć kulkę a następnie uformować łezkę. W każdej łezce (z grubszej strony) zrobić zagłebienie i napełnić je kremem czekoladowym.

Napełnione kremem łezki ustawiać na biszkopcie. Stopić białą czekoladę i kolejno zanurzać w niej całe łezki. Pozostawić do zastygnięcia. Następnie stopić ciemną czekoladę i zanurzyć w niej łezki wzdłuż do polowy. Do ciemniej czekolady podolepiać migdały- skrzydełka a na białej czekoladzie z marcepanu (lub czegoś innego- ja stosuje migdały) zrobić dziobki oraz kropeczki- oczka z ciemnej czekolady. Pingwinki wstawić na noc do lodówki.

Smacznego :))

21 lipca 2009

Żebrząc o...?

Dziś miałam "niesamowitego farta" do ludzi, którzy chcieli ode mnie wyciągnąć kasę. Najpierw na przystanku, Rumunka z dzieckiem prosiła mnie (i wszystkich wokoło) o pomoc. Bo potrzebuje na jedzenie dla dziecka. Kiedy tylko jakiś pan się nad nią zlitował, zaraz podeszło do niego kolejne dziecko, w nadziei, że dostanie parę groszy. Trochę się przeliczyło...

Potem, kiedy szłam do drugiej pracy, szedł przede mną jakiś gość. Nawet nie stary. Odwrócił się i powiedział "Widzi pani jaki jestem głodny? Mówię prosto i szczerze". WTF? Nie, nie widzę, na wychudzonego nie wyglądał.

Przed moją kamienicą często siedzi babka. W sumie to leży. Ona przynajmniej nie ściemnia słownie...

To co powiem, nie zabrzmi po chrześcijańsku zbyt. Ale czemu mam się dzielić ciężko zarobionymi pieniędzmi z ludźmi, których nie znam? Co do których nie mogę mieć pewności, że naprawdę potrzebują pomocy? I dlaczego mam się tłumaczyć, dlaczego nie dam ani grosza (Rumunka najwyraźniej oczekiwała jakiejś wymówki)? Zwykłe "Nie" nie wystarcza? Czy ja się jej pytam, dlaczego żebra na ulicy, zamiast znaleźć pracę?

20 lipca 2009

Samokrytyka itp

Czasem zdarza mi się zapominać o słowach mojej menedżerki, o tym że to my jesteśmy naszymi największymi krytykami (a powinniśmy być największymi fanami).

Dzisiaj na zebraniu teamu omawiałyśmy spotkania z klientami z zeszłego tygodnia. Między innymi spotkanie, które po raz pierwszy samodzielnie prowadziłam. W moich oczach- nawaliłam. Pozapominałam podstawowych rzeczy. Nie mówiłam płynnie. Nie przygotowałam odpowiednio narracji, itp. Okazuje się jednak, że nie było tak źle. :)

Przede wszystkim, najważniejsze, że się przełamałam. Jak dziecko uczące się chodzić, postawiłam pierwsze koślawe kroki. Plusy spotkania: w luźnej rozmowie doprowadziłam do tego, że klientka sama zasygnalizowała, że potrzebuje naszej porady. Jak już oswoiłam się z tym, że to spotkanie handlowe, udało mi się przekazać całkiem ważne informacje.

Okazuje się, że mam powody by być z siebie duma :D Ostatnio trochę w to wątpiłam

Dzisiaj też moja menedżerka powiedziała mi, że będę świetnym trenerem dla przyszłych kandydatów do pracy. Bo wiem w jakim bólu rodzi się sukces. :)

Z innej beczki- ostatnio mam etap przełamywania swoich barier. Walczę ze swoją nieśmiałością, brakiem pewności siebie (te dwie opcje już od jakiegoś czasu udaje mi się zwalczać, ale czasem jeszcze mnie dopadają w najmniej odpowiednim momencie), lenistwem. A od wczoraj postanowiłam zawalczyć z własną słabą kondycją. Szkoda, że to musi tyle boleć ;)