Dziś podzielę się przepisem na zupę pomidorową. Niby zwykła zupa, ale nas zawsze ratuje, kiedy tylko się przeziębimy ;) Eksperci pewnie powiedzą, że profanują taką zupę, ale to mój autorski przepis i wszystko robię "na czuja".
Póki co, powiem krótko: przyszły rok zapowiada się ciekawie ;)
Szykuje się parę rewolucji :D
Zaczynam od rezygnacji z ciepłej posadki :)
Jedno jest pewne, planując kupno mieszkania na kredyt trzeba mieć spore zapasy gotówki i cierpliwości. Ciągle brakuje jakiegoś papierka...
Wymyśliłam sobie sposób na poprawę humoru na cały dzień. W drodze do pracy staram się zauważyć co najmniej jedną rzecz wartą zachwytu. A to interakcja kota z psem, a to coraz zieleńsze trawniki, tudzież fakt, że w parku zakwitło drzewo.
Jak dobrze czasem wyłączyć autopilota :)
Wczoraj uczestniczyłam w jednym z najdziwniejszych zebrań oddziałowych w swojej karierze. Dyrektor Przedstawicielstwa ogłosił, że złożył wypowiedzenie. Oraz, że jego żona, zajmująca stanowisko Dyrektora Oddziału, również wypowiedziała umowę.
W związku z powyższym zapanowało bezkrólewie w naszym przedstawicielstwie...
Z jednej strony, to dobrze, że odchodzą, bo odkąd Ona objęła swoją funkcję, popsuła się atmosfera pracy. To była osoba, która ewidentnie nie potrafiła nikogo zmotywować do działania. Wręcz przeciwnie . A kiedy nabroiła, nie było do kogo się poskarżyć, bo jej mąż był jej szefem i oczywistym było, że stanie po jej stronie.
Z drugiej strony, On był dobrym menedżerem, potrafił zainspirować, o ile Ona nie pociągała za sznurki.
Niemniej atmosfera się oczyści. Zobaczymy co będzie dalej.
Wczoraj byłam sobie zrobić zdjęcia do dowodu osobistego, bo minęło już 10 lat odkąd go sobie wyrobiłam.
Z wygody (lenistwa?) postanowiłam skorzystać z usług osiedlowego fotografa.
Na wejściu powitał mnie uprzejmy starszy pan, poprawiłam swój wygląd, usiadłam, pan zrobił fotkę, lekko zretuszował niedoskonałości, wydrukował zdjęcia, przyciął. Cała operacja trwała max 10 minut. Wszystko pięknie. Norma.
Do momentu kiedy poprosiłam pana o paragon. Moje prawo go dostać. Obowiązek pana wystawić. Ale panu najwyraźniej się to nie spodobało, bo wywiązał się między nami taki dialog:
[P]an: Proszę, teraz może się pani rozliczyć z mężem.
[J]a: Ale ja nie mam męża.
P: To kto tam finansuje.
J: Sama finansuje, potrafię na siebie zarobić.
Wyszłam z chęcią huknięcia drzwiami. Niestety, były to drzwi, które się same zamykają.
Czy ja wyglądam na osobę, która nie potrafi się sama utrzymać?
Gość stracił klienta za podatek od 20 zł...
Wczoraj chciałam przetestować figury z książki "Odchudzająca joga". Podczas rozgrzewki naciągnęłam sobie ścięgna. Widocznie trzeba robić rozgrzewkę przed rozgrzewką :/ Książka wróciła na półkę, a ja zostaje przy brzuszkach!
Chyba powoli wybudzam się z zimowego letargu. Wczoraj zrobiłam porządki w szafie i do kosza Wtórpolu poleciała cała wielka siata ubrań. Druga czeka na przeglądnięcie przez potencjalnych zainteresowanych.
Dzisiaj Samba miała zdejmowane szwy po sterylizacji. Niestety, ciągle lizała rany, więc została "uszczęśliwiona" kołnierzem. 

W sumie, nie zamierzałam komentować pomysłów rządu na temat OFE. Ale teraz juk usłyszałam, że coraz bardziej skłaniają się do możliwości wycofania pieniędzy z OFE, coś we mnie pękło.
W zeszłym roku czytałam artykuł na podstawie badań przeprowadzonych wśród Polaków, bodajże był on na WP (spróbuje się do niego dokopać dzisiaj). Ankietowani w większości odpowiedzieli, że pieniądze te by... przejedli.
Niestety, prawda jest taka, że u nas nie ma nawyku odkładania na emeryturę. Na ogół kiedy proponuję spotkanie w tej sprawie swoim potencjalnym klientom, bronią się zębami i rękami.
Ludzie nie rozumieją i nie chcą zrozumieć idei odkładania na 3 filarze. Oczywiście, im młodsi, tym bardziej otwarci na temat...
Niemniej, pomysł umożliwienia zrobienia ze środkami z OFE co się tylko żywnie podoba jest beznadziejny. Za kilkanaście lat do rządu zwrócą się tłumy z wyciągniętą ręką po pomoc.
Po raz pierwszy udało mi się ugotować żeberka. Byłyby lepsze, gdybym nie zapomniała ich zamarynować na noc. Jakby ktoś chciał poznać przepis, to podaję szczegóły:
- żeberka oczywiście
- keczup
- przyprawa do żeberek z miodem(tak, poszłam na łatwiznę)
- suszony czosnek
- kilka pieczarek
- cebula czosnkowa
- por
- kostka rosołowa
- 2 kubki wody
- łyżka mąki ziemniaczanej
- marchewka
Żeberka zamarynowałam przez pół godziny (najlepiej by było na całą noc) w keczupie, płatkach czosnku i przyprawach. Następnie je podsmażyłam na złoto. Zalałam wywarem z kostki rosołowej rozpuszczonej w kubku wody.
Pokroiłam marchewkę i dorzuciłam do żeberek.
Na drugiej patelni usmażyłam cebulę z porem, dodałam do żeberek. Potem podsmażyłam pieczarki i również dodałam do żeberek.
Wymieszałam łyżkę mąki ziemniaczanej w kubku wody i kiedy żeberka były miękkie dolałam do nich. Kiedy sos zgęstniał, danie było gotowe.
Ja podałam do niego ugotowany ryż i surówkę z kapusty kiszonej.
Kiedyś zbiorę w sobie na tyle odwagi, że zacznę zwracać uwagę sraczom psami.
Z ostatnich obserwacji mojego otoczenia: kiepskiego menedżera (lidera) można poznać po tym, że przy metodzie kija i marchewki ciągle zapomina o marchewce...
Czasem mam wrażenie, że internet powinien być zakazany dla ludzi, którzy nie przejdą wstępnego szkolenia z bezpiecznego korzystania z niego.
No i nadejszła ta wiekopomna chwiła! Mamy kota! A raczej kotkę. Przymierzaliśmy się już od jakiegoś czasu, ale jakoś nie wychodziło. Chyba los czekał na ta chwilę, aż jakiś bezmyślny człowiek wyrzuci prawie 3-miesięcznego kota tuż przed świętami. Przybłąkała się do firmy, zaprzyjaźniła z pracownikami. Ale jak tylko dowiedziałam się, że jest, musiałam ją zabrać do domu. Już nie było wymówek i odwlekania!
Samba... niczego się nie boi. Na rękach mogłabym zanieść ją dosłownie wszędzie. U weterynarza wesoło zaczęła wizytę od zwiedzania gabinetu. Jest strasznym żarłokiem. I jest bardzo grzeczna. Bardzo stara się nie wchodzić na pościel, bo wie, że tego nie lubimy. Ale jak tu się powstrzymać od ataku ruszających się pod kołdrą nożnych potworów? Przecież trzeba bronić rodziców ;)
Kiedy już się zmęczy, uwielbia spać w spodniach G. W ogóle z tymi spodniami to ma jakąś fazę. Jak tylko on je zdejmie, to ona od razu się w nich zaszywa, goni ogonek i mruczy.
Wybraliśmy się wczoraj do siostry ciotecznej mojego lubego. Grzecznie na przystanku czekamy na autobus. Podchodzi pani w stylu moherowym i zaczyna od razu narzekać, że nie posypane, że ślisko, że ludzie pracy nie mają... Zabrakło tylko Żydów, masonów i cyklistów.
Obok niej stanęła inna starsza pani. Miała jakiś patyk do podpierania się. Stoi, stoi i tak się patrzy na tą narzekającą panią. Jej wzrok dobitnie mówił "Weź nie pie*%$##%!!".
Więcej takiej postawy sobie w nowym roku życzę :) Bo nie jest sztuką wieczne narzekanie. Sztuką jest nie narzekać i znajdować w każdym dniu coś pozytywnego :)
A ja już mam zakupione prezenty :D Poza jednym, ale to dlatego, że braciak dostał misję zakupu odkurzacza dla mamuśki na miejscu :) Ja, a w zasadzie my, mamy do przejechania prawie 700 km, więc ciężko byłoby zatargać prezent :)
I tutaj muszę pochwalić empik, a dokładniej sklep internetowy empiku . Zapakowałam prezenty do koszyka. A z racji tego, że Matki Boskiej Pieniężnej miało być za kilka dni, stwierdziłam, że zakupy sobie poczekają w koszyczku :) Minęło 3 dni, a ja dostałam miłego maila od empiku, że widzą, że jeszcze się nie zdecydowałam, więc przyznają mi 15% kupon rabatowy na moje zakupy :)
Tym sposobem zapłaciłam 122 zł, a nie prawie 160 :D
Dzię-ku-ję!!!
No szlag może trafić człowieka z ludźmi w pracy! Jeszcze nie tak dawno warczeli na mnie, że przychodzę do pracy chora. A przyjść musiałam, bo zbliżał się termin przetargu i moja obecność była konieczna.
Dzisiaj w pracy są 2 chore osoby- kaszlą i prychają na mnie. I gdzie tu sprawiedliwość?
Pamiętacie to ze szkoły? Chowanie się za kogoś, udawanie niewidzialnego byle tylko nauczyciel nie wywołał do tablicy/ odpowiedzi...
Wczoraj miałam okazję zobaczyć to samo zachowanie wśród dojrzałych (?), dorosłych ludzi.
- Barbarzyństwo? Ha! Kiedy my zabijamy ludzi, robimy to szybko i sprawnie, patrząc im w oczy, i chętnie potem postawimy im piwo na tamtym świecie. Żadnych pretensji. Nigdy nie znałem barbarzyńcy, który by ciął ludzi powolutku w małej celi albo torturował kobiety, żeby ładniej wyglądały, albo wlewał truciznę do porządnego żarcia. Cywilizacja? Jak to jest cywilizacja, możesz sobie ją wcisnąć tam, gdzie słońce nie dochodzi!
- Co?
- Powiedział, żeby SOBIE JĄ WCISNĄŁ TAM, GDZIE SŁOŃCE NIE DOCHODZI, Hamish.
- Aha. Byłżem tam.
Terry Pratchett, "Ciekawe czasy"
Ostatnio włączył mi się (a propos pracy) tryb: "Co ja tu #$^%& robię?"
Dla równowagi do wczorajszego wpisu. Nabyliśmy ekspres. Wymarzony, ciśnieniowy, z młynkiem. Ma wszystko czego potrzeba. O taki
Miło napić się świeżo zmielonej kawki z pianką :)
Ostatnio mało siebie lubię za zbytnią ugodowość. Nie krzyczę głośno "Nie", chociaż mam na to ochotę. Wszystko w imię dobrych relacji z ludźmi. Tylko gdzie leży granica cierpliwości? Nie powinno być tak, że nic o nas bez nas?
Troszkę mi się więcej zarobiło w tym miesiącu. Trzeba więc wygenerować większe koszty, aby nie zapłacić zbyt dużego podatku krwiopijcom urzędowi skarbowemu. Zakupiłam więc książkę, którą już jakiś czas temu zapragnęłam przeczytać. W e-booku of korz- mogę czytać w przerwach w pracy, nie siejąc większego zgorszenia w szefów i współpracowników ;)
G: No tak już jest, przez połowę życia każą pracować, a przez drugą zapie***ć.
J: A przez trzecią zdychać, jak już odchowasz wnuki (tak wiem, powiedziałam trzecią połowę)
G: No, jak odchowasz dzieci, żeby mogły płacić ZUS
Placki idealne na robienie czystek w lodówce. Poza podstawowym przepisem, można dorzucić do nich co tylko wyobraźnia nam podsunie pod ręce. Albo co mamy w lodówce ;) Przepis dostałam od mojej koleżanki Ani.
W ten weekend nawiedził nas mój brat cioteczny. W ramach atrakcji wybraliśmy się na spacer i festiwal fajerwerków :) Szkoda, że na pokaz sztucznych ogni się rozpadało i wytrzymaliśmy tylko na jednym pokazie.

Pleśniak to jedno z moich ulubionych (i popisowych) ciast. Podzielę się z Wami przepisem.
Oto składniki na ciasto:
- 3 szklanki mąki pszennej
- 1/2 szklanki cukru
- 1/2 kostki margaryny
- 1 torebka cukru waniliowego
- 3 łyżki kakao
- 4 jajka
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3 łyżki oleju
- 1 kilogram jabłek
- 1 mały słoiczek dżem truskawkowego, wiśniowego lub z czarnej porzeczki
I na polewę:
- 1 łyżka margaryny
- 2 łyżki cukru
- 3 łyżki kakao
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia. Dodać margarynę, połowę cukru, cukier waniliowy, żółtka oraz olej. wyrobić gładkie ciasto, włożyć na godzinę do lodówki. Po wyjęciu podzielić na 3 równe części, do jednej dodać kakao. Na nasmarowaną tłuszczem blachę zetrzeć jedną porcje jasnego ciasta, przykryć warstwą startych jabłek. Zetrzeć ciemne ciasto, posmarować dżemem. Przykryć pianą z białek ubitych z resztą cukru, a następnie kolejną warstwą startego jasnego ciasta.
Piec ok 40 minut w temperaturze 180 stopni C. Wyjąć, odłożyć do przestygnięcia.
W rondelku stopić składniki na polewę, krótko zagotować. Lekko przestudzić, posmarować ciasto.
Jeśli lubicie bezy, do piany z białek można dodać więcej cukru. W sezonie, można użyć świeżych owoców, np. porzeczek albo jagód zamiast dżemu.
Smacznego :)

Od jakiegoś czasu miałam ochotę na bigos z młodej kapusty. I wczoraj go zrobiłam. :) Oparłam go na przepisie stąd: stąd . Ale nie byłabym sobą, gdybym nie pozmieniała paru składników.
Moje danie składało się z:
- połówki młodej kapusty
- połówki kapusty pekińskiej
- kilku pieczarek
- 3 marchewek
- 2 średnich cebul
- 2 kiełbasek majerankowych
- piersi z kurczaka
- połowy cukinii (bo akurat była w lodówce)
- puszki pomidorów bez skórki
- dużego koncentratu
- kminku
- papryki ostrej
- chilli
- bazylii
Podałam go z młodymi ziemniaczkami posypanymi koperkiem :)
Często nie zwracamy uwagi na części ciała, których używamy do codziennych czynności, dopóki ich nie uszkodzimy. Oparzyłam sobie w sobotę rękę. Najbardziej oberwał lewy wskazujący palec. Teraz wkładanie wtyczki od suszarki do gniazdka w łazience czy krojenie warzyw to całkiem nowe doznania. Niekoniecznie przyjemne ;)
Każdy dzień ma swój aromat.
Melchior Wańkowicz
Dzisiejszy dzień pachnie kawą. I śmierdzi komunikacją miejską.
Zainspirował mnie artykuł na JoeMonster.org o najprostszych rzeczach, które sprawiają przyjemność. Podzielę się z Wami chwilami, kiedy po prostu się rozpływam w błogości. Kolejność nie ma większego znaczenia.
- Letnia ucieczka z miasta na łono natury. Słońce delikatnie świeci na twarz, owiewa ciepły wiatr, słychać tylko odgłosy ptaków i zwierząt. Bardzo odprężające.
- Przytulanie się do ukochanej osoby po męczącym dniu.
- Niedzielny poranek z kawą i książką w łóżku.
- Szczeniak podbiegający z radością, chcący żeby go po prostu pogłaskać.
- Miły uśmiech obcej osoby.
- Spacer z przyjacielem.
- Komplement, kiedy czuję się niezbyt w formie.
- Budząca się do życia po zimie natura.
- Bzy.
- Niespodziewane spotkanie, z kimś, za kim tęskniliśmy, ale nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, dopóki go nie zobaczyliśmy.
A co Wy lubicie najbardziej?
Cały dzień w mojej nowej pracy włączone jest radio. I tak sobie myślę, że -jedynym chyba plusem żałoby narodowej był brak reklam w radio. A teraz znów wróciła pani Żanet Kaleta ze swoim Lactacydem. Bleeeee!
Apropos zamieszania wokół (nie)obecności głów państw na pogrzebie Kaczyńskich- Polacy są miszczami (tak, miszczami) focha. Ja jakoś nie odbieram jako policzka wymierzonego mi osobiście, bo paru ważnych osobistości zabrakło. Ich wybór. Żyjmy i dajmy żyć innym. Tudzież żyjmy i dajmy spoczywać w pokoju innym ;)
Świeczka w opisie na gadu gadu.
Czarna wstążką, tudzież inny wyprodukowany ekspresowo rysunek z polską flagą w tle.
Czarno-białe tło na wszystkich portalach.
Zamknięte wszystkie sklepy.
Cała Polska w żałobie.
Czy aby nie na pokaz?
Nie zrozumcie mnie źle, kiedy przeczytałam o tym, co stało się w Smoleńsku, przeszły mi ciarki po plecach. Nadal przechodzą. Nie rozumiem jednak obnoszenia się smutkiem i żałobą, jakby to był tylko kolejny element mody. Takie rzeczy nosi się w sercu, a nie na opisie.
Boimy się tego, czego nie rozumiemy
Podczas świątecznych dyskusji z rodzinką, zainspirowany zamachami w Rosji, temat zszedł na Muzułmanów. Jacy to są źli, bo mają wojnę religijną wpisaną w Koran. A w ogóle to jakim prawem, w Warszawie budują swoją świątynię? U nich naszego Kościoła by nie dali wybudować.
Zapomnieli chyba o tym, ilu 'niewiernych' wymordowali w imię swojego Boga Chrześcijanie? Na pytanie ilu Muzułmanów znają, żeby sądzić, że wszyscy oni są terrorystami odpowiedź padła, że żadnego!
Kto dał nam (im) prawo do potępiania innych, za to, że wierzą w coś (kogoś) innego?
Dojechałam do rodzinnej miejscowości. Po drodze widać, że już jak wiosna obejmuje w swoje panowanie przyrodę. Uwielbiam tą porę roku- wszystko zielenieje i kwitnie w mgnieniu oka. Aż się chce brać do roboty. :D
Poniżej- widoczek z okolic ośrdka szkoleniowego w którym spędziłam w tym tygodniu trochę czasu :)

:D
Porażka to niezdolność człowieka do osiągnięcia w życiu postawionych sobie celów, jakiekolwiek by one były.
Żródło: Og Mandino "Największy kupiec świata"
Miałam dzisiaj dzień szperania w sieci. Przez przypadek trafiłam na serwis mobilizatory.pl/
Z okazji jutrzejszego Dnia Kobiszcza zobowiązałam się przygotować na babskie zebranie w biurze coś słodkiego. Miałam inne plany, ale pokrzyżowała mi je choroba. Zrobiłam więc coś banalnie prostego- a mianowicie ciastka francuskie z owocami.
Be the change you want to see in the world.
Z racji posiadania działalności, mój numer telefonu jest powszechnie dostępny. Od czasu do czasu dzwonią do mnie różni śmieszni sprzedawcy przez telefon.
ona:Co robisz?
on: Czytam.
ona: Czemu?
on: Bo umiem.
Kiedy widzimy ciągle tych samych ludzi... staja się oni częścią naszego życia. A skoro są już częścią naszego życia to chcą je zmieniać. Jeśli nie staniemy się tacy jak tego oczekiwali są niezadowoleni. Ponieważ ludziom wydaje się, że wiedzą dokładnie jak powinno wyglądać nasze życie. Natomiast nikt nie wie, w jaki sposób powinien przeżyć własne życie
P. Coelho - Alchemik
Nie jest twoją powinnością, aby osiągnąć w życiu to, co inni ludzie uważają że powinieneś osiągnąć. Nie jest moją powinnością aby stać się takim człowiekiem jakim inni oczekują że będę, jeśli stanie się inaczej, to jest to ich pomyłka, a nie moje niepowodzenie
Richard Feynman

Jeśli chcesz kochać świat, zbawiać go i karmić, to wspaniale. Lecz najpierw pokochaj i nakarm siebie.
Stuart Wilde, "Afirmacje"



